To był plebiscyt rozczarowań. Ewa Pajor bez Złotej Piłki, Kate Scott przyszła na galę z mężem, a do tego okazało się, że zawodnik Bayernu Monachium może jednak zdobyć Ballon d’Or bez triumfu w Lidze Mistrzów. Znowu mogliśmy odnieść wrażenie, że piłka nożna to nie tylko… piłka nożna.

Kate Scott, Thierry Henry i chemia, której tym razem zabrakło

Dobra, ale co ma do tego Kate Scott i jej mąż? Fani studia CBS Sports głoszą wszem i wobec, że Kate Scott, dziennikarka prowadząca tegoroczną galę France Football, powinna być z Thierrym Henrym. Tak jak Jason Sudeikis z Hannah Waddingham czy Brett Goldstein z Jennifer Lopez (tu nawet coś w trawie piszczy). Oglądając UCL Today, nie da się nie dostrzec chemii między prowadzącą studio a ekspertem. Choć całkiem możliwe – w myśl zasady, że każdy widzi to, co chce – że jest ona tylko wytworem wyobraźni widzów.

Skoro zaczęłam już w pudelkowym stylu, to niech dokończę. Wczoraj, podczas 70. gali Ballon d’Or, bynajmniej nie było czuć chemii między prowadzącymi. Mało tego, powiało chłodem, gdy Henry poprawił Scott, która wymówiła po angielsku nazwisko byłego brazylijskiego piłkarza Sócratesa. Legenda Arsenalu zwróciła uwagę, że nagrodę dla zawodnika zaangażowanego w działalność humanitarną i społeczną ustanowiono na cześć wybitnego piłkarza, a nie filozofa. Dlatego jego nazwisko powinno zostać wymówione z odpowiednim akcentem.

Zobacz nagranie z gali – Metro.

Ewidentnie widok zakochanych Kate i jej męża na czerwonym dywanie zadziałał na Thierry’ego jak czerwona płachta na byka… Francuz dogryzał nie tylko Kate, lecz także Lamine’owi Yamalowi, wytykając młodemu Hiszpanowi brak znajomości języków obcych oraz drwiąc z kolejnej nominacji i kolejnej przegranej. A wszystko to padło z ust byłego piłkarza, który sam nigdy nie zdobył Złotej Piłki… i jako zawodnik już jej nie zdobędzie.

Swoją drogą internauci również podśmiewują się z Yamala, ale tym razem za sprawą jego kreacji. W komentarzach piszą, że na galę przyprowadził wirusa COVID-19.

Ewa Pajor znów bez Złotej Piłki

Zawiódł Henry, a standardowo zawiedli też eksperci. Dlaczego Ewa Pajor nie zdobyła Złotej Piłki w swoim najlepszym sezonie? Królowa strzelczyń Ligi Mistrzyń (11 goli), zwyciężczyni ligi hiszpańskiej, Pucharu Hiszpanii i Superpucharu. Zdobywczyni 34 bramek w 46 meczach, w tym trzech w sześciu spotkaniach reprezentacji Polski, miała lepsze statystyki niż zwyciężczyni tegorocznego plebiscytu, Alexia Putellas. A jednak to Hiszpanka po raz trzeci została uhonorowana statuetką dla najlepszej piłkarki.

Okej, sama nie oglądam kobiecej piłki (ale chyba w końcu zacznę!). Zaczerpnęłam jednak wiedzy z kilku źródeł i zdecydowana większość komentujących uważa, że Ewa była po prostu lepsza. Nie umniejsza to oczywiście zasług Putellas — obie zawodniczki zaliczyły świetne sezony. Niemniej eksperci częściej kierują się w swoich wyborach ugruntowaną, globalną renomą piłkarek. A przecież Putellas zdążyła już wyrobić sobie markę ikony kobiecego futbolu. No i, niestety dla Ewy, wygrała z reprezentacją Ligę Narodów, co przypieczętowało jej sukces.

Reprezentant(ka) Polski znów bez Złotej Piłki. Znowu musimy zadowolić się drugim miejscem. I w sumie jest z czego się cieszyć! Przecież mówimy o – jakby nie patrzeć – jednej z najbardziej prestiżowych gal nagród piłkarskich. A Ewa Pajor jeszcze niedawno była dziewczynką z małej polskiej wsi, która nawet nie marzyła o tym, że kiedyś będzie występować na międzynarodowym czerwonym dywanie, a do tego grać w FC Barcelonie. Brawo, Ewa! Jesteśmy z Ciebie dumni!

Czyli jednak można…

Tegoroczna gala Ballon d’Or udowodniła również, że zawodnik Bayernu Monachium może zdobyć Złotą Piłkę, nie triumfując w Lidze Mistrzów ani nie bijąc rekordów legendarnych piłkarzy. Robert Lewandowski dwoił się i troił, by strzelać więcej goli niż Gerd Müller, a gdy w końcu mu się to udało… plebiscyt France Football odwołano. Dziś jego następca, Harry Kane, świętuje zdobycie nagrody dla najlepszego piłkarza – i to bez triumfu w europejskich pucharach.

Okazuje się, że gdy człowiek rozstanie się z Tottenhamem, może jeszcze coś w życiu osiągnąć. Po tylu latach spędzonych w Spurs Kane’owi należała się rekompensata w postaci tej nagrody – chyba nawet bardziej za lata spędzone w Spurs niż za osiągnięcia w Monachium.

A tak już zupełnie na poważnie, odkładając na bok moje złośliwości, Harry Kane to porządny gość! Niezbyt medialny, pracowity i pokorny. Nie gwiazdorzy i nie poddaje się, gdy życie rzuca mu kłody pod nogi. Wczorajszy wieczór zwieńczył pięknymi podziękowaniami dla żony, która, rezygnując z własnych pasji, wspierała męża w jego dążeniu do sukcesu. Brawa zatem dla obojga! I do zobaczenia na kolejnej gali Ballon d’Or.

Photo source: Wikimedia commons. Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0

4 odpowiedzi na “Plebiscyt dużych rozczarowań i małych złośliwości. Ballon d’Or nie dla Polaków”

  1. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    Super artykuł 👍Nie ogladalem,a czuje sie,jak bym był na tej gali😄Brawo Ewa i mysle,ze Harry tez w koncu zasłużył na to trofeum.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Tak, podium w obu przypadkach zasłużone. 😉

      Polubienie

  2. Awatar Atletico fan
    Atletico fan

    Pracowitość Harry’ego Kane’a zaowocowała sukcesem i dlatego gratulacje się należą.Mimo,że chętnych do tytułu było wielu to nagroda jest tylko jedna.Oczywiscie gratulacje dla naszej Ewy Pajor!👍

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Tak jest, zasłużone nagrody i zasłużone gratulacje! 😉

      Polubienie

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Hej, tu Amanda. Piszę felietony o piłce nożnej, recenzuję sportowe książki i uwielbiam dzielić się z Wami relacjami z meczów i stadionów. Komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji – nie musimy się zgadzać, ważne, że mamy o czym rozmawiać! :-)

Let’s connect