Nie narzekajmy, że Lech Poznań nie awansował do Ligi Mistrzów. To póki co nie jest nasze miejsce. Nie z Mateuszem Lisem w bramce, który w najważniejszych momentach nie daje tego spokoju, jakiego potrzebuje drużyna grająca o najwyższe cele. W Lidze Europy mamy większe szanse na wyrównaną walkę i mniejsze ryzyko blamażu. A rywale są mocni i ciekawi, dlatego szykują nam się w Poznaniu (i Białymstoku!) wielkie emocje w europejskich pucharach.
That’s The Poznań thing
Bartosz Mrozek rozpakował już walizki w Udinese, a przy Bułgarskiej za każdym razem, gdy na boisko wybiega zamiast niego Mateusz Lis, kibice Kolejorza spoglądają na siebie z lekkim strachem w oczach. Czasami wolą nawet po prostu odwrócić się i kibicować tyłem, żeby nie widzieć, co dzieje się na boisku.
A tak na serio – gdy ostatnim razem uczestniczyłam w The Poznań po odwróceniu się ponownie w stronę murawy zobaczyłam postawioną na jedenastym metrze piłkę i do dziś nie wiem, za co był podyktowany rzut karny dla Aarhus. Wiem, mogłam obejrzeć powtórkę, ale podkreślam, to był mecz przeciwko Aarhus, rozumiecie, dlaczego nie chciałam oglądać skrótów…
It’s a match! Losowanie par fazy ligowej
Przed losowaniem par fazy ligowej LE trzymałam kciuki za sparowanie Lecha z Sunderlandem. Po losowaniu trzymam kciuki, żeby udało mi się zdobyć bilet na ten mecz, bo faktycznie traf chciał, że ekipa Czarnych Kotów przyjedzie do Poznania. Na Bułgarską zawitają także Bayer Leverkusen, Ferencvaros i Torreense, a Lech pojedzie na mecze wyjazdowe do Londynu (Crystal Palace), Saint-Gilles (Union Royale), Lizbony (Benfica) i na Kretę (OFI).
Na pierwszy rzut oka Jagiellonia Białystok ma chyba nieco łatwiejszy zestaw. Duma Podlasia ugości drużyny Olympique Lyon, Anderlechtu, Crystal Palace i Araratu-Armenia, a na wyjazdach zmierzy się z Viktorią Pilzno, Olympiakosem Pireus, Sunderlandem i Lewskim Sofia. Pierwsze spotkania Ligi Europy zaplanowano na 16 i 17 września, a faza ligowa zakończy się w 28 stycznia 2027 roku. (Przy okazji – w Lidze Konferencji w tym roku nie mamy przedstawicieli, Górnik Zabrze, GKS Katowice i Raków Częstochowa odpadły w eliminacjach.)
Skład na miarę Ligi Europy
Wracając do Lecha. Czy Niels Frederiksen ma zoptymalizowany skład do gry w europejskich pucharach? Nad Lisem pastwić się już dalej nie będę, ale oprócz niego w tym sezonie nie dowozi… i aż ciężko wstukuje mi się to nazwisko na klawiaturze: Mikael Ishak. Absolutnie nie wypada mi krytykować kapitana Kolejorza z uwagi na jego dotychczasowe osiągnięcia i niekiedy ciągnięcie poznańskiej lokomotywy w pojedynkę, ale Szwed w ostatnim czasie nie jest sobą.

Na pochwały zasługuje za to Allahyar Sayyadmanesh, który wypada w ofensywie zdecydowanie lepiej, jest wszechstronny, ruchliwy i nieprzewidywalny, a wpuszczenie go do pierwszego składu może stać się symbolem całkowitej zmiany narracji wokół Lecha. Nadal dobrze wyglądają Luis Palma i Patrik Wålemark, czołowi zawodnicy ostatnich miesięcy, a także Michał Gurgul, który rozegrał niedawno swoje setne spotkanie w niebiesko-białych barwach.
Znaleźć odpowiedzi i wykorzystać potencjał
Nie możemy także zapominać o potencjale 18-letniego Karola Delikata, który w swoim debiutanckim spotkaniu Ekstraklasy potrzebował raptem 35 sekund na zdobycie bramki przeciwko Piastowi Gliwice. Jeśli nie w Lidze Europy, to na ligowym podwórku może być ciekawą opcją, aby odciążyć podstawowych zawodników, na przykład Antoniego Kozubala czy Luisa Palmę, gdy terminarz będzie napięty.
Przed startem Ligi Europy poznański klub musi znaleźć odpowiedź na pytanie nurtujące wielu kibiców – czy prawdziwy Lech to ten z pierwszych czy z rewanżowych meczów eliminacji? Czasami mam wrażenie, że sami piłkarze tego nie wiedzą. Przed Frederiksenem ważne zadanie: udowodnić, że jego drużyna nieprzypadkowo znalazła się w Lidze Europy i że mimo gry w europejskich pucharach wciąż potrafi walczyć o trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski.










Skomentuj