W szatni drużyny FC Richmond, z popularnego serialu „Ted Lasso”, wisiał nad drzwiami duży napis „Believe”. Wiara w siebie, którą tytułowy trener tchnął w zawodników, zaprowadziła ich… nie powiem dokładnie gdzie, bo nie będę spojlerować. Ale idąc tym tropem – w biurze zarządu Manchesteru City mógł latami wisieć napis „przepisy są po to, żeby je obchodzić”. Obywatele, łamiąc równolegle regulaminy finansowe, zdobyli kilka mistrzowskich tytułów, które dzisiaj mogą nawet zostać im odebrane…
Obywatele winni
Kara nie jest jeszcze ustalona, ale pewnym jest, że Manchester City został uznany winnym naruszenia finansowych przepisów oraz zarzutów braku współpracy przy dochodzeniu. Według niezależnej komisji w latach 2009-2018 sztucznie zawyżali przychody, zaniżali wykazywane koszty, naruszali limity wydatkowe ustalane przez Premier League i UEFA, a także ukrywali rzeczywistą strukturę finansowania umów sponsorskich. W poszukiwaniu historycznej analogii trzeba cofnąć się… ponad sto lat.
Pierwsza lekcja z 1919 roku
W 1919 roku Leeds City FC wypłacało swoim zawodnikom nielegalne pensje i bonusy a podczas dochodzenia klub odmówił komisji wglądu w dokumentację (co oczywiście tylko potwierdziło ich winę). Drużyna została rozwiązana a kontrakty jej zawodników zlicytowane na aukcji – 16 piłkarzy trafiło do 9 innych klubów. Takie to było tło powstania Leeds United, drużyny, która zastąpiła Leeds City FC i dziś występuje na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii. To „City” w nazwie zdaje się być przeklęte…
Oczywiście angielska piłka zna inne finansowe afery, dość wymienić Chelsea w erze Romana Abramowicza, ale The Blues akurat przyznali się do wszystkich stawianych im zarzutów i w przeciwieństwie do Obywateli podczas dochodzenia współpracowali z UEFA i FA (ba, sami zgłosili historyczne nieprawidłowości). Wszystkie postępowania regulacyjne The Blues zostały zakończone, a skala przewinień Chelsea była znacznie mniejsza, niż Manchesteru.
Obrońcy Manchesteru
W Anglii wrze, nie tylko w mediach, ale i w szatni reprezentacji Lwów Albionu. Selekcjoner Thomas Tuchel przyznał, że zawodnicy podczas zgrupowania rozmawiają o sytuacji City, ale nie zdradził szczegółów. Pep Guardiola, wieloletni trener The Citizens, zamieścił w sieci wpis wspierający swój były klub. Podobnie Rodri, który przeszedł niedawno do Barcelony, podkreślił, że wszystko, co on i jego koledzy osiągnęli w ostatnich sezonach, było zasłużone.
Co ciekawe, nawet Wayne Rooney, legenda lokalnego rywala – Manchesteru United, przyznaje, że wcale nie chciałby aby trofeum Premier League z sezonu 2011/2012 trafiło w ręce Czerwonych Diabłów i to z czysto sportowego powodu, MU zrobiło za mało aby sięgnąć po puchar. Zupełnie inne stanowisko obrał Mauricio Pochettino, który stracił w moich oczach resztki szacunku i potwierdził tylko, jak bardzo wybiórcza potrafi być jego pamięć.
Pochettino, skończ
Nigdy nie przepadałam za Pochettino, ale gdy przejął w 2023 roku Chelsea siłą rzeczy zaczęłam mu kibicować. Dziś selekcjoner reprezentacji USA kompromituje się w mediach mówiąc, że mistrzowski tytuł PL w sezonie 2016/2017 powinien zostać przyznany drugiemu w tabeli Tottenhamowi bo według niego Chelsea, naruszając regulacje, ściągnęła na Stamford Bridge wybitnych piłkarzy, bez których na pewno nie wygrałaby mistrzostwa… Ta sama Chelsea, którą kilka lat temu nazywał najlepszym klubem w Anglii…
Wracając do Manchesteru City – odebranie mistrzowskich tytułów jest możliwe, ale możliwe jest także ich zachowanie. W grę wchodzą jeszcze sankcje finansowe czy zakazy transferowe. Decyzja odnośnie do kary jeszcze nie zapadła, a sam klub zamierza się odwoływać. Sugeruję jednak zmienić prawników, bo dotychczasowych 28 panów w garniturach nie zdołało nic ugrać…
Wróćmy do „Believe”
UEFA systematycznie prowadzi dochodzenia w sprawie tzw. financial sustainability rules, czyli zasad zrównoważonego finansowania – ostatnio objęte postępowaniem były m.in. Aston Villa, Newcastle, czy Nottingham Forest. Niestety, tam gdzie duża kasa, tam duże ryzyko i duże możliwości naruszenia przepisów. Czasami sprawy pozaboiskowe są bardziej emocjonujące niż to, co piłkarze pokazują na murawie. Naiwnie trzymam kciuki, aby kiedyś to się zmieniło. Believe.










Skomentuj