Nowy-stary gracz na rynku dokumentów sportowych

To nie jest reklama. Po prostu to, co w ostatnim czasie Netflix udostępnia na swojej platformie (i co jeszcze planuje wrzucić), aż prosi się o zebranie w całość w jednym miejscu. Oto szybki przegląd sportowych dokumentów i zapowiedzi, które warto obejrzeć w streamingu.

Przesłodzony Ronaldinho

Zacznę od produkcji, która dostępna jest już od 16 kwietnia. „Ronaldinho: Jedyny w swoim rodzaju” to trzyodcinkowy miniserial o zawsze uśmiechniętym Brazylijczyku, którego z czasem zaczęliśmy bardziej kojarzyć z nocnych hulanek i przekrętów finansowych, niż z ponadprzeciętnych umiejętności piłkarskich. Były napastnik m.in. Barcelony i Paris Saint-Germain trafił nawet w 2020 roku do więzienia za posługiwanie się fałszywym paszportem. W 2023 roku brazylijska komisja finansowa prześwietlała jego firmę pod zarzutem budowania piramidy finansowej.

Znacie ten rodzaj spotkania w firmie, które mogłoby być jednym mailem? Podobnie jest z dokumentem o Ronaldinho – trzy godzinne odcinki można było zamknąć w jednym pełnometrażowym filmie. Dużo tu samozachwytów, pochwał dla hulaszczego życia, beztroski oraz udowadniania niewinności (po co Ronnie i jego brat mieli fałszywe dowody osobiste i prawo jazdy, tego nie wyjaśniono). Szeroki uśmiech cudownego brazylijskiego dziecka wcale mnie nie zahipnotyzował.

Twardziele z Wielkiej Brytanii

O wiele bardziej podobał mi się dokument o Jamiem Vardym. Lubię te netflixowe serie „Sportowych opowieści” i cieszę się, że platforma zdecydowała się na poszerzenie oferty o historie z Wielkiej Brytanii. Dzięki temu już niedługo, 26 maja, będzie miał premierę dokument o Vinniem Jonesie, brutalu, któremu poświęciłam już jeden obszerny felieton. Data premiery idealna na obejrzenie go z mamą w Dzień Matki…

Wracając do Vardy’ego – mimo że znam historię zarówno jego, jak i drużyny Leicester, która wbrew logice, statystyce i wszelkim prawom fizyki wygrała w 2016 roku Premier League, to i tak film mnie wzruszył i zachwycił. Jeśli macie wątpliwości odnośnie do propozycji obejrzenia z mamą dokumentu o szalonym Vinniem, to polecam seans o lisie z Leicester. I nie zraźcie się, że już na początku prosi o piwo i otwiera je nadającym się do cenzury otwieraczem. (Spoiler alert – nie ma nic o Red Bullach!)

Najbardziej czekam teraz na „Cud Liverpoolu w Stambule” – to też produkcja serii „Sportowych opowieści z Wielkiej Brytanii” i opowiada o spektakularnym finale Ligi Mistrzów w 2005 roku, gdy The Reds wstali z kolan i doprowadzili, wydawać by się mogło przegrany mecz, do dogrywki, karnych i ostatecznej wygranej. Przeżyjmy to jeszcze raz – Dudek Dance dostępny już od 19 maja!

Mundialowe historie, czyli rozgrzewka przed mistrzostwami świata 2026

6 czerwca do streamingu trafi czarna komedia „Meksyk ’86”, opowiadająca o organizacji Mistrzostw Świata w 1986 roku, która nie byłaby możliwa bez meksykańskiej pomysłowości i zaradności. Wygląda na to, że zamiast dokumentu obejrzymy przesiąknięty sarkazmem i satyrą film, coś na miarę undergroundowych filmów puszczanych w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego. Ale mogę się mylić.

Kolejna południowoamerykańska propozycja, to „Mundial 1994. Powrót Brazylii do chwały”, który będzie miał premierę 7 czerwca. Mam wrażenie, że Netflix mocno przygotowuje się do mistrzostw świata i wykorzystuje marketingowo potencjał tej imprezy aby ściągnąć przed ekrany fanów piłki nożnej. I bardzo dobrze, bo my, fani piłki nożnej, właśnie takie dokumenty chcemy oglądać.

Dokumenty pisane w rytmie Marsylianki

Doceniam, że na platformie pojawił się film opisujący strajk francuskich piłkarzy na mistrzostwach świata w 2010 roku. „Autobus” to naprawdę wciągająca historia, po której powinniście znienawidzić Raymonda Domenecha, byłego selekcjonera reprezentacji Les Tricolores, i docenić solidarność piłkarzy z Patricem Evrą na czele. Jedyny problem w tym dokumencie to jego chaotyczność. Być może dla osoby, która nie zna omawianych wydarzeń, nie będą one przedstawione w jasny sposób, ale nic przecież nie stoi na przeszkodzie w zapoznaniu się z innymi materiałami na ten temat. Polecam.

I tu naprzeciw naszym wątpliwościom przychodzi… Netflix. Z dokumentem „Anelka. Historia niezrozumianego” z 2020 roku. Nie widziałam tego filmu, więc tylko przypuszczam, że wspomniany strajk powinien zostać poruszony, bo cała sprawa zaczęła się od wydalenia z reprezentacji właśnie Nicolasa Anelki za rzekome szatniowe bluzgi skierowane do trenera. (Kolejny spoiler alert – ostatecznie okazało się, że takie słowa wcale nie padły.)

Netflix ma naprawdę szeroką gamę ciekawych sportowych dokumentów (o Neymarze, Luisie Figo, Davidzie Beckhamie, Angelu Di Marii), a przecież wymieniłam tylko kilka tych, które dotyczą piłki nożnej. Są jeszcze te o koszykarzach, futbolistach, zawodnikach innych dyscyplin… Dlatego nie straszna nam żadna przerwa w piłce nożnej! Jeśli nie będziecie przebodźcowani futbolem po mundialu, to wiecie, co robić.

4 odpowiedzi na “Nowy-stary gracz na rynku dokumentów sportowych”

  1. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    WOW,ale super felieton i zapowiedź tego,co możemy zrobic z wolnym czasem😄👍😁Jeśli o mnie chodzi,to chociaż widziałem to na żywo(w tv oczywiscie),-tak tak,latka lecą 😉,to nie moge doczekać sie „Cud Liverpoolu w Stambule”To bylo cos👍

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Oj to prawda, chyba najlepszy finał Ligi Mistrzów w historii tych rozgrywek.⚽️ Warto przeżyć to jeszcze raz! 😁

      Polubienie

  2. Awatar Atletico fan
    Atletico fan

    Zapowiada się ciekawy maraton filmowy z największymi legendami futbolu!Trzeba robić popcorn i zasiadać przed TV😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      To prawda, siadamy wygodnie w fotelu, zapinamy pasy i lecimy z tym seansem! ⚽️🎬📺

      Polubienie

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Amanda, blogerka. Piszę felietony sportowe, recenzuję książki, komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji. :-)

Let’s connect