RECENZJA: „Ronaldo. Brazylijski fenomen”

Tytuł „Ronaldo. Brazylijski fenomen” sugeruje, że książka jest o fenomenalnym człowieku. Takim, który zachwycał swoją grą, postawą (również poza boiskiem), ambicjami i którego młodzi chłopcy chcieli (i powinni) naśladować. Po lekturze stwierdzam jednak, że „Il Fenomeno” to nadany na wyrost przydomek, na który Luis Nazario De Lima Ronaldo, zasługiwał tylko na boisku i tylko w określonym, wcale niedługim czasie.

Kontuzje, nadwaga i walka z własnym ciałem

Dość powiedzieć, że Ronaldo zakończył swoją karierę w wieku 35 lat a już jako 32-latek wyjechał z Europy. W świecie futbolu opuszczenie Starego Kontynentu często nazywane jest przejściem na emeryturę, bo mimo iż korki jeszcze nie zostały odwieszone na kołku, to jednak taki ruch oznacza koniec z piłką na najwyższym poziomie. Wielcy zawodnicy kończą kariery w Japonii, Arabii Saudyjskiej, coraz modniejszym amerykańskim Major Soccer League, a w przypadku Ronaldo był to powrót do ojczyzny, do Brazylii.

Co stało za tak szybkim opuszczeniem Europy? Ciągłe kontuzje. Przewlekłe problemy ze stawami, więzadłami, mięśniami i przede wszystkim kolanami, które musiały dźwigać coraz większy ciężar. Ronaldo borykał się z nadwagą. Po latach zaczęto tłumaczyć ją zdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy, przez którą Brazylijczyk miał problemy z metabolizmem. I tu faktycznie trzeba przyznać, że był fenomenem, bo pomimo wielu zdrowotnych przeciwności losu, Ronaldo potrafił grać magicznie. Po długich miesiącach rehabilitacji potrafił wrócić na boisko i od razu strzelać gole, jeden za drugim.

Liczby, które budowały legendę

Wykręcał nieprawdopodobne liczby. Z czasem Cristiano Ronaldo i Leo Messi zaczęli przyzwyczajać nas do kosmicznego poziomu, ale przed ich erą to właśnie brazylijski Ronaldo wyrywał się z peletonu a każdy wielki klub chciał mieć go u siebie. Ten tekst ma być recenzją a nie streszczeniem książki o Il Fenomeno, dlatego nie będę rozkładać jego piłkarskiej kariery na czynniki pierwsze, skoro autor Luca Caioli już to zrobił. I zrobił to doskonale.

Biografie piłkarzy często mogą wydawać się nudne, jeśli założymy, że autorzy skupią się na statystykach, minutach, w których ich bohaterzy strzelają gole, czy informacjach finansowych związanych np. z kwotami odstępnego za transfery z klubu do klubu. Dane liczbowe często ciężko ubrać w barwne słowa, ale w przypadku książki o Ronaldo nie nudzimy się, bo liczby Ronaldo naprawdę robiły wrażenie.

Przełomowy i sentymentalny Mundial 2002

Nie ukrywam, że najmocniej zacierałam ręce na rozdziały poświęcone Mistrzostwom Świata w Korei i Japonii, bo turniej z 2002 roku był moim pierwszym świadomym i mocno zakorzenionym w pamięci. Dla Ronaldo to też był najważniejszy turniej i korci mnie, żeby tym, którzy nie znają jego historii, napisać teraz, dlaczego pojawienie się Il Fenomeno na tym – jak się później okazało – przełomowym mundialu, nie było wcale takie oczywiste. Ale w tym miejscu wolę odesłać Was do książki. Książki o dwukrotnym, i jakże zasłużonym, zdobywcy Złotej Piłki. O mistrzu świata. O najlepszym napastniku czołowych europejskich klubów. O fenomenalnym Il Fenomeno.

Ronaldo 2.0. Niechlubne przydomki i nieudane biznesy

Ronaldo na przestrzeni swojej kariery miał również inne przydomki. Najwięcej odnosiło się do jego nadwagi („El Gordito”, grubasek), niektóre do zdrady barw klubowych („Ronaldo Ingrato”, czyli niewdzięczny, gdy dogadywał kontrakt z Interem), a po zakończeniu kariery zawodowego piłkarza i wkroczeniu w świat biznesu zaczęto rzucać w jego stronę ostrzejsze, wulgarne epitety. I nie ma co ukrywać, że do zarządzania klubami kompletnie się nie nadawał. Najlepiej skwitował to były burmistrz Valladolid, miasta, którego klubem prezesował Ronaldo, przyznając, że rozczarowanie było proporcjonalne do wielkich nadziei.

Na początku każdy chciał mieć tak duże nazwisko w swoich kierowniczych strukturach. Szybko okazało się jednak, że Ronaldo absolutnie nie nadaje się do zarządzania klubem. Jego Valladolid nie potrafiło utrzymać się w Primera Division a sfrustrowani kibice żądali natychmiastowej sprzedaży klubu, gdy zamiast dobrych wyników i ciężkiej pracy widzieli Ronaldo zataczającego się po madryckich ulicach. Zamiast Ronaldo prowadzącego klub widzieli Ronaldo prowadzącego rozrywkowe nocne życie. „Wcześniej był dla nas bogiem, teraz jest diabłem”, pisali przedstawiciele fanklubu Valladolid.

Książka, która kształtuje spojrzenie na legendę

Cieszę się, że książka Luki Caioli, doświadczonego dziennikarza m.in. „La Repubblica”, „La Gazzetta dello Sport” czy „Il Carriere della Serra”, nie pomija upadków Il Fenomeno. Włoski autor wytyka hulaszcze życie brazylijskiego gwiazdora, a w opisach jego miłosnych relacji bardzo łatwo się pogubić. Wiele partnerek, czworo dzieci, do jednego z nich Ronaldo przyznał się po pięciu latach, a sposobem na zamknięcie „fabryki produkującej dzieci”, jak sam siebie nazwał, było poddanie się zabiegowi wazektomii. No faktycznie, pomysł… fenomenalny.

Lektura „Ronaldo. Brazylijski fenomen” w moim przypadku prawdopodobnie odniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Miała przekonać mnie do fenomenu Ronaldo, a w rzeczywistości stało się zupełnie inaczej. Jak to świadczy o książce? Bardzo, bardzo dobrze! Bo dała mi do myślenia. Wzbudziła emocje. Zmieniła moje postrzeganie. Takie książki lubię, takich autorów, którzy mieszają mi w głowie, szanuję. A jak to wszystko świadczy o Ronaldo? No, już nie najlepiej…

Współpraca barterowa: Wydawnictwo SQN.

4 odpowiedzi na “RECENZJA: „Ronaldo. Brazylijski fenomen””

  1. Awatar Atletico fan
    Atletico fan

    Recenzja bardzo ciekawa i skłania mnie do przeczytania tej książki.To wszystko za sprawą tego,że postać Ronaldo jest przedstawiona w”dwóch odsłonach”.Jestem ciekawa moich spostrzeżeń na temat tego piłkarza.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Też jestem ciekawa. 🤭 Zburzyłam pomnik Ronaldo w swojej głowie, ciekawe, czy zburzę kolejne. 😅

      Polubienie

  2. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    El Fenomeno,to jest ta recenzja książki 👍👏

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Ooo, to fenomenalnie, dziękuję! 😁

      Polubienie

Odpowiedz na L.F.C. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Amanda, blogerka. Piszę felietony sportowe, recenzuję książki, komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji. :-)

Let’s connect