Czy losowanie par fazy pucharowej Ligi Mistrzów przestanie nas kiedyś emocjonować? Chyba nie. Kibicowski świat znowu przeżywa układ drabinki Champions League, niektórzy mówią o korupcji i ustawieniu całego turnieju pod Barcelonę (co mimo całej mojej niechęci do Blaugrany brzmi absurdalnie), inni już przewidują, kto 30 maja zagra w Budapeszcie w meczu finałowym. A ja po prostu zacieram rączki, bo szykują się piłkarskie hiciory, których już nie mogę się doczekać!
Real Madryt kontra Manchester City… znowu
Który to już raz w fazie pucharowej Ligi Mistrzów trafiają na siebie Real Madryt i Manchester City? Piąty z rzędu. W 2022 i 2023 roku spotkali się w półfinale, w 2024 roku w ćwierćfinale, rok później w 1/16 a dziś w 1/8 finału. W tym roku bardzo ciężko stwierdzić, kto ma większe szanse na awans do ćwierćfinału. Obie drużyny w momencie pisania tego felietonu są na drugich miejscach w tabelach lig krajowych, ale to City udało się zakwalifikować do fazy pucharowej LM bez konieczności gry w barażach. Real w dwumeczu z Benfiką Jose Mourinho wygrał 3:1 i zrewanżował się za ostatnią kolejkę fazy ligowej, w której Portugalczycy zawstydzili Królewskich wynikiem 4:2 i wyrzuceniem Los Blancos z TOP8.
Dla Pepa Guardioli to prawdopodobnie ostatni sezon za sterami Manchesteru City, dlatego zwieńczenie go pucharem byłoby idealnym sposobem na pożegnanie z Obywatelami. W Premier League, jeśli Arsenal przestanie się znowu potykać o własne nogi w końcówce sezonu, nie uda się Hiszpanowi wznieść trofeum, ale tych wstawił już do gabloty The Citizens wystarczająco dużo jak na jednego trenera. Napiszę nawet – o dużo za dużo, jak na kibickę Chelsea przystało.
Chelsea – PSG. Rewanż za Klubowe Mistrzostwa Świata?
Skoro o Chelsea mowa… The Blues trafili na Paris Saint-Germain. Dla Paryżan będzie to idealna okazja do rewanżu za przegrany finał Klubowych Mistrzostw Świata z zeszłego roku, a dla Londyńczyków szansa na udowodnienie, że pogrom nad PSG nie był przypadkowy. Chelsea, wówczas pod wodzą Enzo Mareski, wygrała na MetLife Stadium 3:0 a wynik ten był konsekwencją znakomitej gry Cole’a Palmera (zdobywcy dwóch bramek) i jego niebieskiej spółki.
Dziś już Chelsea nie jest jednak tą samą drużyną, choć wciąż jeszcze walczy o miejsce w TOP4 Premier League. Ale już nie z Enzo Mareską, tylko Liamem Roseniorem, który zastąpił Włocha na początku 2026 roku. The Blues wciąż grają w kratkę, ale remisy i porażki w końcu zaczęli przeplatać także zwycięstwami. Przewagą nowego trenera w pojedynku przeciwko PSG może być też to, że spędził ostatnie lata trenując inny klub Ligue 1, Strasbourg. I zbierał tam całkiem pochlebne opinie. Mam przeczucie, że The Blues mogą spotkać się w ćwierćfinale LM z Liverpoolem.
Bodo/Glimt, które na wiele stać
Wszyscy zachwycają się dziś norweskim Bodo/Glimt, które w drodze do 1/8 finału LM pokonało między innymi Manchester City, Atletico Madryt i wyeliminowało Inter Mediolan. Sporting, na którego trafiło po dzisiejszym losowaniu, wydaje się być po takiej przeprawie również do ogrania. W fazie ligowej podopiecznym Kjetila Knutsena udało się zremisować z Tottenhamem i Borussią Dortmund, więc zajmujący drugie miejsce w lidze norweskiej zespół na pewno na długo zapamięta ten przełomowy sezon w europejskich pucharach.
Ja pamiętam Bodo/Glimt z 2022 roku, kiedy mierzyło się z Arsenalem w Lidze Europy. Na Emirates Stadium Kanonierzy poradzili sobie gładko, wygrywając 3:0, ale na Aspmyra Stadion w Norwegii podopiecznym Mikela Artety udało się zdobyć tylko jednego gola. Co ciekawe, obie drużyny mogą trafić na siebie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W takim układzie drabinki wydaje mi się, że to najwyższy szczebel, na który jest w stanie wspiąć się Bodo, ale to i tak wielki sukces.
Na końcu wszystko sprowadza się do pytania… Real, czy City?
Atletico musi pokonać Tottenham, Newcastle Barcelonę, a z uwagi na to, że Bergamo zauroczyło mnie gdy byłam tam w listopadzie, Atalanta ma wyeliminować Bayern Monachium. Chelsea spotka się w ćwierćfinale z Liverpoolem, a Arsenal ze Sportingiem, czyli za burtą pozostaną kolejno PSG, Galatasaray, Bayer Leverkusen i Bodo/Glimt (bo w końcu jak Bodo, to tylko Eugeniusz!). No i tylko dalej nie wiem, kto wygra w tym dniu – czy może raczej – meczu świstaka – Real czy City, City czy Real…










Odpowiedz na Atletico fan Anuluj pisanie odpowiedzi