RECENZJA: „Lewandowski. Prawdziwy”

Nie spodziewałam się, że spędzę Boże Narodzenie i Sylwestra z Robertem Lewandowskim. A jednak! Czytałam jego biografię zamiast Harry’ego Pottera, który jest moją obowiązkową pozycją w okresie świątecznym i wydaje mi się, że to najlepszy komplement dla niedawno wydanej książki Sebastiana Staszewskiego.

Wady, spory, brak empatii

Lewy został tu ukazany jako człowiek niepozbawiony wad – i owszem, to, że ma wady, widzimy przecież na co dzień. Jednak dzięki tej lekturze możemy zrozumieć jego zachowanie, podejmowane decyzje, widzimy tło niektórych kontrowersyjnych wypowiedzi i postępowań, potrafimy być empatyczni w stosunku do jego braku empatii. Czy w takim razie jego najnowsza biografia ma na celu wybielenie największego piłkarza w historii polskiego futbolu? Ho, ho, absolutnie nie.

Autor nie stara się na siłę bronić Lewandowskiego, na przykład w jego sporach z kolejnymi selekcjonerami reprezentacji Polski ukazuje stan ich relacji takim, jaki był. My, czytelnicy, sami możemy wyciągnąć wnioski. W przestrzeni medialnej dużo mówiło się o sporze Lewego z Michałem Probierzem, ale sięgając do historii (lub do biografii dostępnej na labotiga.pl) widzimy, że piłkarz miał problemy tak naprawdę z każdym selekcjonerem. Nawet wielbionym przez wszystkich Adamem Nawałką, czy Paulo Sousą, którego sam Lewy cenił przecież i nazywał światowcem (chociaż w przypadku Portugalczyka największe pretensje ze strony Roberta dotyczyły jego odejścia).

Egocentryzm, wyrachowanie i… machanie rękami

Egocentryzm, apatia i wyrachowanie Lewandowskiego to jego znaki rozpoznawcze. Jednak im dłużej się z nim przebywa, tym bardziej można te cechy zrozumieć, co możemy zauważyć w wypowiedziach jego kolegów z Dortmundu, Monachium czy Barcelony. Wszyscy zgodnie twierdzą, że dla Lewandowskiego najważniejszy jest Lewandowski, a dopiero potem drużyna, dla której gra. I właśnie dlatego nasz najlepszy napastnik doszedł tak daleko, doszedł dokładnie tam, gdzie chciał. A Sebastian Staszewski świetnie zebrał wszystkie doświadczenia Lewego do kupy.

Zawsze powtarzam, że w Lewym denerwuje mnie to jego machanie rękami. Mam wrażenie, że w niektórych meczach nic nie robi, tylko chodzi po boisku i macha rękami… No cóż, w omawianej książce jest o machaniu rękami. Okazuje się, że to nie tylko moje spostrzeżenie. Staszewski wykonał ogromną robotę, przeprowadzając wywiady z wieloma osobami, które szczerze wypowiedziały się o Lewym. O Lewym i jego machaniu rękami…

Poza boiskiem

Zastanawiałam się, czy będzie osobny rozdział poświęcony żonie Roberta, Annie Lewandowskiej, osobie równie, jak nie jeszcze bardziej, kontrowersyjnej. Zainteresowanym (a już kilka osób zdążyło mnie o to zapytać) uprzejmie donoszę, że wątki Ani wplecione są w tę opowieść bardzo zręcznie, tylko tam, gdzie jest to potrzebne. W żadnym momencie jej historia nie wyrasta ponad historię męża, ale widać, jak nieocenionym wsparciem była i cały czas jest dla Roberta.

Jeśli czegoś mi zabrakło, to może jeszcze kilku mocniejszych szpilek wbitych w naszego gwiazdora lub kilku nieodkrytych wcześniej sensacji, jak na przykład ta, gdy nie pożyczył Kamilowi Grosickiemu pieniędzy, bo ten tkwił wówczas w sidłach hazardu. Oczywiście Lewy zachował się w tej sytuacji tak, jak powinien dobry kolega i nie da się ukryć, że to naprawdę inteligentny facet. Może niepotrzebnie zaczął w pewnym momencie wrzucać do sieci infantylne filmiki z tanecznymi popisami, ale to tylko pokazuje, że Lewandowski to człowiek, a nie idealnie skonstruowana maszyna bez żadnej rysy na wizerunku.

Z Leszna do Barcelony

Cieszę się, że ta biografia powstała, bo sportowe osiągnięcia Lewandowskiego to coś, o czym czytać powinny nawet dzieci w szkole (wnioskuję o włączenie książki do kanonu lektur!). Opisana przez Staszewskiego historia chłopca z Leszna to niezwykle inspirująca opowieść bo droga, jaką Robert przeszedł, była usłana różnymi przeciwnościami losu, z którymi dzięki swojemu temperamentowi i upartości zawsze walczył kończąc z tarczą. Nawet wtedy, gdy Bayern Monachium utrudniał mu transfer do Barcelony.

W książce przeczytamy także o aferach premiowej i opaskowej, poznamy różne punkty widzenia osób, które były w nie zaangażowane, przeczytamy historie z zaplecza największych niemieckich klubów piłkarskich, o zakusach Realu Madryt na ściągnięcie najlepszego polskiego strikera na Santiago Bernabeu i w końcu o katalońskim śnie, w którym Lewy występuje do dziś.

Biografia żywej (i prawdziwej) legendy

Czy właśnie ta konkretna biografia nie powinna przypadkiem powstać dopiero za kilka lat? Gdy Lewy zakończy już karierę? Co z ostatnim rozdziałem, który ciągle się pisze? Znając Roberta, te kilka lat mogłoby się przeciągnąć nawet do kilkunastu, dlatego moment wydaje się idealny. Staszewski zresztą rozwiewa nasze wątpliwości i wyjaśnia, jakie były jego motywacje i inspiracje do napisania omawianej książki.

Według mnie historię naszej żywej legendy trzeba podgrzewać systematycznie. Wszystkie rekordy, jakie pobił w Niemczech, wszystkie mecze, w których zachwycał swoją grą cały świat, wszystkie trofea, które zdobył i te, które w kontrowersyjnych okolicznościach przeszły mu koło nosa… trzeba o tym ciągle mówić, żebyśmy w dobie hejterów i natłoku sprzecznych informacji w Internecie nie zapomnieli, kim jest prawdziwy Robert Lewandowski.

4 odpowiedzi na „RECENZJA: „Lewandowski. Prawdziwy””

  1. Awatar Atletico fan
    Atletico fan

    Super,że Lewy w książce przedstawiony został w sposób rzetelny bez zbędnych laurek.Bardzo interesująca recenzja!:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Bardzo dziękuję! 😊

      Polubienie

  2. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    Skoro w tak pięknym okresie jakim jest Boże Narodzenie i Sylwester,biografia Roberta Lewandowskiego przebiła obowiązkową lekturę Harry’ego Pottera,to na pewno jest godna polecenia,i nie dziwię sie wcale,gdyż sama, pięknie napisana recenzja,juz mnie wciągnęła👍

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Tak, teraz muszę nadrabiać Harry’ego po świętach 😂🤭

      Polubienie

Odpowiedz na L.F.C. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Amanda, blogerka. Piszę felietony sportowe, recenzuję książki, komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji. :-)

Let’s connect