Połączeni w pary – Liga Mistrzów w fazie pucharowej

Niedługo Walentynki, święto zakochanych par… Dziś po raz pierwszy w tej edycji Ligi Mistrzów w pary połączone zostały kluby, którym udało się zakwalifikować do fazy pucharowej turnieju. Te jednak nie będą okazywać sobie miłości, wręcz przeciwnie, Champions League wkracza w najbardziej zacięty etap rywalizacji i wszyscy jej uczestnicy będą walczyć o dalszy awans – w przypadku naszych nie-zakochanych par, do 1/8 finału, w której już czeka osiem najlepszych drużyn fazy ligowej.

Faza pucharowa po raz pierwszy w nowym formacie Ligi Mistrzów

Testujemy nowy format Ligi Mistrzów – o rewolucji w zasadach pisałam tu: Liga Mistrzów. Wspomniana faza ligowa dobiegła końca i po ośmiu kolejkach najwięcej punktów w tabeli uzyskały kolejno Liverpool, Barcelona, Arsenal, Inter Mediolan, Atletico Madryt, Bayer Leverkusen, Lille OSC i Aston Villa. Te ekipy czekają na europejskie granie do marca, to wtedy ruszy 1/8 finału LM, do której najlepsi otrzymali bezpośrednią promocję. Drużyny z miejsc 9-24 poznały właśnie swoich przeciwników rywalizacji w 1/16 finału LM.

Piłkarskie hity na europejskich boiskach

Bezdyskusyjnie największym lutowym hitem będzie starcie Realu Madryt z Manchesterem City. Triumfatorzy dwóch poprzednich edycji Champions League zmierzą się najpierw na Etihad Stadium 11 lutego, a później w rewanżu na Santiago Bernabeu 19 lutego. Warto wskazywać faworytów? Dziś są nimi pewnie Los Blancos, podrapana w nerwach głowa Pepa Guardioli jest niewątpliwie symbolem ostatniej ambiwalentnej formy jego podopiecznych. Real dostał wprawdzie łupnia od Barcelony w finale Superpucharu Hiszpanii, ale wciąż zdaje się być bardziej stabilnym klubem, niż City.

Gdybym miała wybrać drugi hit okołowalentynkowego grania, postawiłabym na rywalizację Sportingu z Borussią Dortmund. W klubie z Lizbony gra bowiem zeszłoroczne objawienie europejskiego futbolu, Viktor Gyokeres, szwedzki napastnik, który po prostu ciągle strzela gole. W zimowym okienku transferowym nikomu nie udało się zwabić go do siebie, ale najpewniej latem dojdzie do hitowego transferu – mam przeczucie, że Szwed może znaleźć się w Premier League.

Para z biustem, czyli Brest kontra PSG

Na pojedynek Paris Saint-Germain ze Stade Brestois najbardziej czeka zapewne Micah Richards, były zawodnik m.in. Manchesteru City, a dziś charyzmatyczny ekspert piłkarski CBS Sports, który wspólnie z Thierrym Henrym, Jamiem Carragherem i prowadzącą studio, Kate Scott, dostarczają nie tylko profesjonalnych komentarzy, ale także mniej lub bardziej śmiesznych żartów. I tak nad słowem „breast”, które w języku angielskim oznacza „biust” i w zasadzie wymawia się tak samo, jak nazwę klubu „Brest”, ciężko zapanować Richardsowi bez podtekstów i charakterystycznego śmiechu.

Niedawno sam klub wysłał nawet ekspertom (z celowym pominięciem Carraghera, tak dla żartu) klubowe koszulki, ale Richards, w przeciwieństwie do Henry’ego, który dostał trykot z nazwiskiem, nie ujrzał na nim swojego. Klub sprezentował mu egzemplarz z napisem „Brest lover”, czyli w luźnym tłumaczeniu „miłośnik piersi”. Jak możecie się domyślać, salwom śmiechu nie było końca, ale komu będzie do śmiechu po dwumeczu PSG-Brest, to się dopiero okaże. Znamienne, że mówimy o dwóch klubach francuskich – zanim zmierzą się w Lidze Mistrzów, już jutro rozegrają między sobą spotkanie w ramach Ligue 1. Warto rzucić okiem na transmisję!

Pojedynki włosko-holenderskie

Oba będą ciekawe. PSV Eindhoven zagra z Juventusem, a AC Milan z Feyenordem Rotterdam. Podejrzewam, że Polacy będą z większą uwagą przyglądać się tej drugiej parze, z uwagi na świeży transfer Jakuba Modera do klubu z miasta Erazma (pamiętacie tego filozofa? To on twierdził, że człowiek z natury jest dobry, a zło pochodzi z niewiedzy). Mam nadzieję, że były zawodnik Brighton będzie miał okazję do regularnej gry, bo w ostatnim czasie częściej bywał poza składem, niż na angielskich murawach.

Juventus, nie ukrywajmy, gra ostatnio źle. Na osiem kolejnych meczów udało im się wygrać tylko raz, a w ostatnim meczu fazy ligowej LM przegrali 2:0 z Benficą. Atmosfera w turyńskim klubie też nie napawa optymizmem – z klubem chcą się pożegnać Douglas Luiz i Dusan Vlahovic, którzy mają złe relacje z trenerem, Thiago Mottą. Serbski napastnik jest przecież na papierze największą gwiazdą Starej Damy, ale zgodnie z myślą szkoleniową włoskiego coacha, musi godzić się na pełnienie roli rezerwowego. A może po prostu Motta oszczędza swojego najcenniejszego zawodnika na najważniejsze mecze…?

Juve znalazło się w tabeli LM tuż pod Feyenrodem a Milan jedno oczko wyżej niż PSV, co przypomniało mi, żeby wspomnieć o sposobie, w jakim parowane były kluby. W obecnej formule Ligi Mistrzów mamy do czynienia z przypisywaniem drużyn zgodnie z miejscami, jakie zajęły w tabeli fazy ligowej – zamiast klasycznego losowania jest mini losowanie. Co do zasady – drużyny z miejsc 9-10 trafiają na te z miejsc 23-24, drużyny z miejsc 11-12 na zespoły z miejsc 22-21… i tak aż do wyczerpania zapasów. O tym zresztą też bardziej szczegółowo pisałam tu: Transformacja: Liga Mistrzów w nowej odsłonie.

Jeszcze więcej piłkarskich hitów

Na tym etapie nie ma już oczywiście słabych drużyn, dlatego pozostałe starcia również możemy nazwać hitowymi. Belgijski Club Brugge zagra z włoską Atalantą, niemiecki Bayern Monachium zmierzy się ze szkockim Celtikiem Glasgow, a francuskie Monaco podejmie portugalską Benfikę. Trzy kraje są na tym etapie najliczniej reprezentowane – po cztery drużyny łącznie w 1/16 i 1/8 finału LM wystawią Anglia, Hiszpania i Włochy.

Czy w gronie 24 najlepszych drużyn w Europie kogoś zabrakło? Nie, nie było niespodzianek. Oczywiście, gdyby do dalszej fazy Ligi Mistrzów awansowały np. Girona, Bologna, VfB Stuttgart czy RB Lipsk nikt by nie był zaskoczony, ale ktoś odpaść musiał, żeby awansować mógł ktoś. I tylko szkoda tych najsłabszych – dwie drużyny nie zdobyły ani jednego punktu przez osiem kolejek. Slovan Bratyslawa i Young Boys zamknęli tabelę ligową dając sobie strzelić średnio po 3 bramki na mecz.

Zdania na temat zreformowanego formatu Ligi Mistrzów wciąż są podzielone, ja nadal należę do tych, którzy z nostalgią wspominają fazę grupową, ale pewnie niedługo przestaniemy już porównywać nowe ze starym. Najważniejsze rozgrywki w Europie mają ponad 30 lat i na ich przestrzeni dochodziło już do niejednej reformy, którą trzeba było przetrawić. Mam nadzieję, że kolejne mecze – nie tylko te walentynkowe – przyniosą nam mnóstwo emocji. Bo o emocje w piłce nożnej przecież chodzi.

4 odpowiedzi na “Połączeni w pary – Liga Mistrzów w fazie pucharowej”

  1. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    Oj,będzie się działo 🙃😄Jeśli Salach ma zdobyc złotą piłkę, to Liverpool musi wygrac LM 😉😁

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Są na dobrej drodze… 🤭🏆

      Polubienie

  2. Awatar Atletico fan
    Atletico fan

    Ciekawie się zapowiada i ocenimy czy nowy format LM przypadnie nam do gustu:-)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Dokładnie! Będą emocje 😊

      Polubienie

Odpowiedz na L.F.C. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Amanda, blogerka. Piszę felietony sportowe, recenzuję książki, komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji. :-)

Let’s connect