Puchar Narodów Afryki, po którym nic w futbolu nas już nie zaskoczy

Co tam się działo. CO TAM SIĘ DZIAŁO! Sądząc po bezbramkowym w regulaminowym czasie gry wyniku meczu finałowego Pucharu Narodów Afryki mogliśmy odnieść wrażenie, że żadna z drużyn nie pali się do wzniesienia trofeum. Mogliśmy przypuszczać, patrząc na przebieg całego turnieju, że najbardziej zależało na tym sędziom, podlegającym naciskom ze strony gospodarzy imprezy. Puchar trafił jednak w ręce Senegalczyków i jeśli to nie wpływ szamańskiego marabuta, to ja nie wiem, jak wytłumaczyć wczorajsze wydarzenia.

Kibice zarzucają faworyzowanie, a FIFA przyznaje nagrodę Fair Play

Marokańczykom od początku turnieju zarzucało się, że arbitrzy sędziują na ich korzyść. Tego typu oskarżenia bardzo często towarzyszą gospodarzom mistrzostw świata czy kontynentów i nie inaczej było w tym przypadku. Dość wymienić Mali, Tanzanię i Kamerun, które poczuły się oszukane, gdy w meczach przeciwko Lwom Atlasu nie przyznano im rzutów karnych. Na przekór wszystkim FIFA wręczyła wczoraj drużynie gospodarzy Fair Play Award – specjalną nagrodę za uczciwą grę w AFCON 2025*.

Mecz Maroko z Senegalem był emocjonujący i dynamiczny, choć dowieziony do 90. minuty bezbramkowy remis mógł na to nie wskazywać. Obie drużyny stwarzały groźne sytuacje, niewykorzystane akcje jeden na jeden, ale koniec końców do gry włączyć musiał się… arbiter, który podyktował w doliczonym czasie gry jedenastkę dla gospodarzy. Ale najpierw, w 93. minucie, anulował bramkę Abdoulaye’a Secka, dzięki której Senegal nie potrzebowałby do zwycięstwa dogrywki. Zdaniem prowadzącego spotkanie Jeana-Jaquesa Ndali zanim piłka wpadła do siatki senegalski obrońca faulował.

Przerwa na szamański rytuał

Co do zasady, nawet najbardziej kontrowersyjne okoliczności podyktowania rzutu karnego kończą się kłótniami, kartkami, wyzwiskami ale ostatecznie także egzekucją jedenastki. Wczoraj, urażeni i niepogodzeni z decyzją sędziego piłkarze Senegalu… zeszli z boiska. Mecz został przerwany, a powiedzieć, że trybuny wrzały, to jak nie powiedzieć nic. Trzeba przyznać (i zgadza się z tym większość ekspertów), że rzut karny dla gospodarzy został podyktowany słusznie, niesłusznie zabrano wcześniejszego gola Senegalowi. Czara goryczy się jednak przelała i zawodnicy wrócili na boisko dopiero po 15 minutach.

Brahim Diaz, najskuteczniejszy zawodnik turnieju, sam wywalczył karnego i nikt nie miał wątpliwości, że to on powinien go wykonać. Zrobił jednak rzecz, której ja nigdy nie rozumiem. Dlaczego w tak ważnych momentach zawodnicy decydują się na panenkę? Dlaczego nie huknął w jedną czy drugą stronę, w róg, pod poprzeczkę… to nie zawsze wychodzi, ale prawdopodobieństwo, że sama siła uderzenia zdezorientuje bramkarza jest większe, niż gdy delikatnym, subtelnym minilobem dostarcza się piłkę w sam środek bramki. Jestem pewna, że w ciągu tych 15 minut wymuszonej przerwy Senegalczycy odbyli jakiś szamański rytuał.

Triumf Senegalu na pożegnanie Mané

Gdy w 115. minucie (sic!) zakończyła się druga połowa spotkania temperatura nad Stade Prince Moulay Abdallah w Rabacie przewyższała tę poza stadionem. W dogrywce zwycięski gol padł bardzo szybko, bo już w 4. minucie, a Pape Gueye, zawodnik występujący na co dzień w hiszpańskim Villarreal, zapisał się na kartach historii jako zdobywca – ostatecznie – jedynej bramki w finale PNA 2025 (choć strzelonej anno Domini 2026). Osobiście bardzo się cieszę, bo Senegal to moja ulubiona afrykańska drużyna, a do Eduarda Mendy’ego wciąż pałam ogromną miłością od czasu jego gry w Chelsea.

MVP turnieju wybrany został Sadio Mané, który w trakcie trwającego od 21 grudnia turnieju zdobył dwie bramki i dwie asysty. Jego rola w drużynie Lwów Terangi jest niezwykle ważna, to niezaprzeczalny lider senegalskiej reprezentacji, którego za chwilę ktoś będzie musiał zastąpić. 33-latek jeszcze przed startem turnieju zapowiedział, że będzie to jego ostatni AFCON w karierze, a to, kto wypełni powstałą po nim lukę, nadaje się na kolejny felieton.

Egipt zawodzi, Nigeria wygrywa, Netflix zaciera ręce

Mecz o 3. miejsce również zakończył się bezbramkowym remisem w regulaminowym czasie gry i do wyłonienia medalisty potrzebne były rzuty karne. W serii jedenastek po stronie Egiptu zawiodły największe gwiazdy – Mohamed Salah, żywa legenda Liverpoolu, oraz Omar Marmoush, objawienie Manchesteru City. Nigeryjczycy spudłowali tylko raz i ta przewaga w rzutach karnych dała im zwycięstwo w drugim najważniejszym meczu PNA. Gwiazdy europejskich klubów nie mają czasu na odpoczynek – wracają teraz do ligowej rzeczywistości w najbardziej gorącym okresie rywalizacji o krajowe puchary.

Mam wrażenie, że z roku na rok Puchar Narodów Afryki przyciąga coraz większą rzeszę kibiców i bardzo się z tego powodu cieszę, bo nie od dziś wiadomo (no, wiem to ja i wiedzą to moi najbliżsi), że bardzo lubię afrykańską piłkę reprezentacyjną. Zainteresowanie piłkarskim Czarnym Lądem może jeszcze wzrosnąć, bo Netflix zapowiedział wyprodukowanie programu o AFCON 2025. To będzie absolute cinema!

*Niech Was nie zmyli ten 2025 rok. Turniej rozgrywany jest na przełomie 2025/2026, ale w oficjalnym skrócie nazwy imprezy widnieje tylko rok rozpoczęcia imprezy.

2 odpowiedzi na „Puchar Narodów Afryki, po którym nic w futbolu nas już nie zaskoczy”

  1. Awatar L.F.C.
    L.F.C.

    Kapitalna fotka 😍👍🫶Wymiatacie oboje,-fanka Senegalu no i ten Lion de la Teranga 😄

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar amyfootballlover

      Dziękujemy! 😄🦁

      Polubienie

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Amanda, blogerka. Piszę felietony sportowe, recenzuję książki, komentuję bieżące wydarzenia z piłkarskiego świata i zapraszam do wspólnej dyskusji. :-)

Let’s connect