Jak to zwykle o tej porze bywa, znowu wraca temat zasadności organizowania Pucharu Narodów Afryki w środku europejskiego sezonu. Oburzenie i niezadowolenie związane z brakiem kluczowych zawodników w najbardziej intensywnym ligowo-pucharowym okresie bije od kibiców i co niektórych działaczy europejskich klubów. Ale czy Afrykanom nie należy się ich własny kontynentalny turniej? Przecież nie będą rozgrywać meczów w czerwcu, gdy temperatury nie sprzyjają nawet swobodnemu spacerowaniu po zacienionych skwerach, nie wspominając już o intensywnej grze w pełnym słońcu. Równie dobrze to my moglibyśmy dostosować terminy mistrzostw Europy do tych afrykańskich. Trudno dogodzić wszystkim naraz. Ja, zamiast martwić się brakiem Edouarda Mendy’ego w bramce Chelsea, cieszę się z jego powołania i nie mogę doczekać się jego pierwszego występu w barwach Senegalu – mojego faworyta w PNA.
Rzeczywiście, Senegal ma potencjał do wzniesienia 6 lutego cennego pucharu. Wówczas, na Paul Biya Stadium w Jaunde, stolicy Kamerunu, rozegrany zostanie finał imprezy. Kogo jeszcze widzę w meczu finałowym? Widzę Egipt, ale wszystko zależy od tego, kto awansuje z fazy grupowej i jak ułoży się drabinka w fazie pucharowej. Znajdzie się w niej 16 drużyn – wszyscy zwycięzcy i wiceliderzy sześciu grup oraz 4 najlepsze drużyny z trzecich miejsc. Żałuję, że PNA nie jest tak mocno rozpowszechniony i oglądany w Europie jak chociażby Copa America. W końcu w czołowych europejskich klubach gra sporo zawodników z Afryki i dlatego teraz ogień na dachu mają na przykład Liverpool czy Leicester. Brak kluczowych piłkarzy w tak intensywnym okresie i wywołana tym faktem panika wyraźnie pokazuje, jak dużą rolę pełnią ci zawodnicy w swoich klubach. The Reds bez Sadio Mane, Mohameda Salaha i Naby’ego Keity to drużyna ofensywnie mocno osłabiona. Salah to aktualnie najlepszy zawodnik Premier League, odpowiedzialny za 16 bramek i 9 asyst w obecnym sezonie, a Mane to drugi najskuteczniejszy strzelec LFC. I właśnie tak argumentuję moje powyższe przewidywania w kontekście potencjalnych finalistów PNA. Senegal ma do tego między słupkami najlepszego bramkarza Premier League i najlepszego bramkarza Afryki w osobie już wspomnianego Edouarda Mendy’ego, który nieszczęśliwie musiał opuścić pierwsze spotkanie swojej reprezentacji ze względu na pozytywny wynik testu na Covid-19. W dość bezpiecznej sytuacji jest dziś trener Chelsea Thomas Tuchel, gdyż zmiennikiem Senegalczyka jest dobrze spisujący się w bramce drużyny ze Stamford Bridge Kepa Arizabalaga. Gorzej o zastępców Salaha i Mane – kogo w alternatywie ma Jurgen Klopp? Kontuzjowanych Firmino i Divocka Origi’ego oraz chorego Harvey’a Elliota. Na polu bitwy zostaje osamotniony Diogo Jota, a zatem formację ataku będą współtworzyli z nim ofensywni pomocnicy, którzy mimo wszystko lepiej czują się, mając kogoś z przodu.
Największe spustoszenie PNA zasiał w Leicester. Brak Kalechiego Icheanacho, Wifreda Ndidi’ego i Daniela Amartey’a to znaczące osłabienie drużyny Brendana Rogersa. Zwłaszcza dlatego, że całą trójkę wyciągnięto bezpośrednio z podstawowego składu Lisów. Również Arsenal dość mocno odczuje brak afrykańskich zawodników, gdyż reprezentować Gabon pojechał Pierre-Emerick Aubameyang, na występy w koszulce Ghany gotów jest Thomas Partey, w barwach Wybrzeża Kości Słoniowej wystąpi Nicolas Pepe a do drużyny Egiptu powołany został Mohamed Elneny. Jednak nie tylko PNA sieje spustoszenie – poważniejszym problemem jest zwiększona wśród zawodników zachorowalność na koronawirusa, dlatego całkiem rozsądnym posunięciem byłoby wstrzymanie europejskich rozgrywek, co prawdopodobnie każdemu wyszłoby na dobre – zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi zdrowie piłkarzy. Zeszłoroczne doświadczenie dało nam jednak do zrozumienia, że tak wielki biznes, jakim jest międzynarodowy futbol, nie może pozwolić sobie na zachwianie równowagi i chronologii terminarza rozgrywek ani ligowych, ani pucharowych.
W Kamerunie w najbliższym czasie przyjdzie nam obserwować starcia zawodników, których znamy także z boisk hiszpańskich, francuskich, niemieckich, włoskich, czy holenderskich. Senegalczyk Kalidou Koulibaly czeka jeszcze na zakończenie kwarantanny, ale jego koledzy z Napoli – Andre Zambo Anguissa z Kamerunu oraz Adam Ounas z Algierii od samego początku są w pełnej gotowości do gry w narodowych barwach. Do tego grona dołączyć chciał również Victor Osimhen, jednak selekcjoner reprezentacji Nigerii nie zdecydował się na powołanie gracza SSC, gdyż ten nie doszedł jeszcze do pełni sił po złamaniu kości jarzmowej. Sewillę na nieco ponad miesiąc opuścili Munir El Hadadi oraz Yousef En-Nesyri, którzy walczyć będą o jak najlepszą lokatę drużyny Maroka. Nie sposób nie wspomnieć także o największym marokańskim objawieniu zeszłego roku – Achrafie Hakimim, którego powołanie do kadry narodowej było więcej niż pewne. Paris Saint Germain opuścili także Idrissa Gueye i Abdou Diallo – reprezentanci Senegalu, którzy od pierwszej minuty wystąpili we wczorajszym zwycięskim meczu przeciwko Zimbabwe. Kolejnych powołanych mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale myślę, że uwaga europejskich kibiców będzie skupiona w głównej mierze na tych, którzy reprezentują największe kluby z top 5 najsilniejszych lig w Europie.
Styczniowy Puchar Narodów Afryki to paradoksalnie idealna okazja i szansa dla młodych zawodników grających w Europie, gdyż ci będą musieli wypełnić luki powstałe w wyniku powołań do afrykańskich reprezentacji. Drugie, często nawet trzecie wybory trenerów będą teraz walczyć w pierwszym składzie o zdobywanie cennych punktów, a tym samym utrzymanie satysfakcjonujących pozycji w ligowych tabelach oraz awanse w rozgrywkach pucharowych. Dla wielu będzie to szansą na wybicie się i zaistnienie w poważnym futbolu. Podobnie zresztą w przypadku piłkarzy grających w PNA – turniej ten jest niewątpliwie okazją do zaprezentowania się również młodych, obiecujących zawodników, których skuteczność, boiskowa błyskotliwość i efektywność mogą w niedługiej przyszłości ułatwić im znalezienie najlepszych pracodawców w Europie. A jak wiadomo, prestiż na Starym Kontynencie jest wciąż największy. Osobiście, ze względu na moje bezgraniczne umiłowanie Czarnego Lądu, liczę na wyraźną eskalację splendoru i renomy Pucharu Narodów Afryki. Tam na pewno nikt nikomu nie zarzuci, że w piłce nożnej grają wyłącznie pieniądze.
Photo source: easyodds.com.











Skomentuj